Od połowy czerwca na grupach zrzeszających mieszkańców Osowej Góry wzrosła liczba wiadomości dotyczących dzików. Coraz więcej osób wysyła zdjęcia z różnych miejsc osiedla, gdzie spotkała te zwierzęta. Problem został dostrzeżony, o czym mogą świadczyć wywieszone na klatkach schodowych komunikaty. Spółdzielnia mieszkaniowa "Zrzeszeni" zaapelowała, aby nie dokarmiać dzików, zamykać śmietniki (zwłaszcza w nocy) oraz o wychodzenie z psami wyłącznie na smyczy. Podano również numer do Wydziału Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Bydgoszczy, pod który można dzwonić, gdy ktoś zauważy dziki na osiedlu.

- Osowa Góra to można powiedzieć półwysep w morzu lasów. Występuje tam duża liczba oczek wodnych, to bardzo atrakcyjny teren dla zwierząt - powiedział nam Robert Dobrosielski, zastępca dyrektora Wydziału Zarządzania Kryzysowego. Najlepiej o istnieniu problemu świadczą liczby. W całym 2020 roku odebrano 44 zgłoszenia o dzikach z terenu Osowej Góry. Do godziny 13:30 w środę 7 lipca 2021 roku takich zgłoszeń było 166. Część być może dotyczyła tych samych zwierząt, które mieszkańcy widzieli w różnych miejscach, ale nadal widać dużą dysproporcję między tymi danymi.

Jakie działania podejmowane są po zgłoszeniu? - Sytuacja skomplikowała się wraz z pojawieniem się na terenie RP zagrożenia ASF-em (przyp. red. afrykański pomór świń). Do tej pory w Bydgoszczy stosowaliśmy odławianie zwierząt i przewożenie ich do ośrodka Polskiego Związku Łowieckiego w Dretyniu pod Miastkiem - przekazał nam Dobrosielski. W latach 2014-2016 trafiło tam 101 dzików z terenu Bydgoszczy. - Po pojawieniu się ASF-u odławianie i przemieszczanie ich na inne tereny niestety stało się niemożliwe. W związku w powyższym stosujemy najbardziej drastyczną z metod, czyli odstrzał redukcyjny - dodał.

213446721_156414249782255_6113111420948013938_n

WZK w Bydgoszczy działa w porozumienie z PZŁ, który wysyła pod wskazane adresy doświadczonych myśliwych. Na terenie zurbanizowanym rozwiązanie problemu jest utrudnione ze względów bezpieczeństwa. Nikt nie chce narażać mieszkańców na niebezpieczeństwo np. rykoszetu pocisku. - Wtedy próbujemy zanęcać, zrobić nęciska troszkę dalej, aby odprowadzić dziki od bezpośredniej zabudowy - tłumaczy Dobrosielski. Odstrzały wciąż są jednak prowadzone. W 2020 roku przeprowadzono ich w mieście 47, z czego 6 na Osowej Górze. Przez ostatnie pół roku myśliwi odstrzelili 24 dziki, ale aż 16 z nich na opisywanym terenie.

Mieszkańcy na grupach skarżą się, że choć wysyłają zgłoszenia, to nie widzą reakcji, a myśliwi nie docierają na miejsce. Zdaniem zastępcy dyrektora WZK to nieprawda. - Myśliwi pojawiają się zawsze. Cała korespondencja odbywa się za pośrednictwem Bydgoskiego Centrum Kryzysowego, czyli elementu WZK. Każde zgłoszenie jest rejestrowane, telefoniczne czy internetowe. Nie ma możliwości "mataczenia" w tej sprawie. Na każde zgłoszenie jest reakcja - podkreśla Dobrosielski.

Do tej pory doszło do jednej sytuacji, gdy locha, broniąc młodych, zaatakowała i pogryzła psa. - To są dzikie zwierzęta, wolnożyjące. Wiadomo, że zagrożenie może wystąpić - przestrzega Dobrosielski, przypominając, aby nie dokarmiać dzików, bo również takie sytuacje, mimo apelów, mają miejsce.

213641989_148435127381532_5318629895743872198_n