O sprawie pierwszy napisał TVN24.pl, który otrzymał informację przez portal Kontakt24. Mężczyzna, gdy zauważył jak chłopcy jadą hulajnogą jego syna po chodniku, zabrał 8 i 10-latka do samochodu. Jednego z nich pobił, a następnie przewiózł ich na ulicę Curie Skłodowskiej, w pobliżu miejsca ich zamieszkania, gdzie dzieci uciekły. Obaj chłopcy pochodzą z Ukrainy.

- Następnego dnia matka jednego z pokrzywdzonych złożyła nam zawiadomienie - poinformowała nas Lidia Kowalska z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. Funkcjonariusze ustalili personalia sprawcy. - Mężczyzna został zatrzymany i usłyszał trzy zarzuty: bezprawnego pozbawienia wolności, uszkodzenia ciała 10-latka oraz naruszenie nietykalności 8-latka - dodała.

W piątek 35-letni mieszkaniec Bydgoszczy stanął przed obliczem prokuratura, który zdecydował o zastosowaniu wobec niego dozoru policyjnego. Tego dnia policja poinformowała też o zdarzeniu bydgoską Straż Pożarną, ponieważ mężczyzna jest strażakiem.

- W piątek otrzymaliśmy informację o wszczęciu postępowania karnego przeciwko naszemu funkcjonariuszowi - natychmiast został zawieszony w czynnościach służbowych - przekazał nam Karol Smarz, oficer prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Bydgoszczy. Decyzja straży wynika z przepisów prawa. Już w momencie, gdy wobec strażaka zostanie rozpoczęte postępowanie karne, z automatu jest on zawieszony.

Komendant PSP w Bydgoszczy zdecydował o odsunięciu 35-latka od czynności służbowych na okres 3 najbliższych miesiący. Strażacy czekają na wyniki śledztwa - to od nich zależy dalszy los mężczyzny. Przepisy mówią, że jeśli funkcjonariusz zostaje skazany wyrokiem w ramach postępowania karnego, może nawet zostać zwolniony ze służby.