Minister Przemysław Czarnek niedawno poinformował, że zaproponuje nowelizację ustawy szkolnej przez wpisanie do niej obowiązku uczestniczenia w lekcjach religii lub etyki, od przyszłego roku szkolnego wybór byłby koniecznością. Aktualnie rodzice lub uczniowie muszą jedynie deklarować chęć nauki religii, brak jakiegokolwiek wyboru oznacza wolne "okienko" w zajęciach. W teorii plany lekcji miały tę sytuację uwzględniać, lekcje religii miały być umieszczane na pierwszych lub ostatnich godzinach nauczania, tak żeby uczniowie nieuczestniczący w zajęciach mogli później zaczynać naukę lub wcześniej ją kończyć. Praktyka wskazuje, że rzadko tak się dzieje, godziny lekcji religii umieszczane są pomiędzy innymi zajęciami, co sprawia, że część uczniów spędza te godziny w świetlicy lub w inny sposób ten czas zagospodarowuje.

Nie jest to jednak największy problem, chociaż rośnie wraz ze wzrostem liczby uczniów niekorzystających z religijnych zajęć, a są w Polsce miasta i gminy, w których np. w szkołach ponadpodstawowych, w części klas, odsetek takich osób jest już większy, niż uczestników lekcji religii. Przy okazji tych zmian rośnie też zainteresowanie kosztami, jakie ponosi budżet, związanymi z prowadzeniem przedmiotu, który - przynajmniej do tej chwili - ma status nieobowiązkowego. A nie są to drobne.

Od kilku miesięcy kwestie organizacji nauki i kosztów z tym związanych znajdują się pod lupą akcji "Świecka szkoła". Inicjatywa obywatelska mająca swoich koordynatorów we wszystkich województwach podjęła się zweryfikowania stanu faktycznego i zaczęła pytać lokalne samorządy o koszty. Mimo oficjalnej subwencji oświatowej z budżetu centralnego, to na samorządach spoczywa główny ciężar finansowania zajęć szkolnych, w tym także nauczania religii. W tym okresie wolontariusze bazując na ustawie o dostępie do informacji publicznej, uzyskali odpowiedzi od władz ok. 80% gmin i ok. 60% powiatów. Wynik imponujący, chociaż może rodzić zastanowienie brak reakcji części pytanych.

Województwo kujawsko-pomorskie należy do tej grupy, w której wiele samorządów odpowiedzi nie udzieliło, jednak dane z Bydgoszczy z roku szkolnego 2019/2020 zostały udostępnione:

BYDGOSZCZ - KOSZTY (2019/2020)
Kwota przeznaczona na naukę religii 11.530.000
Liczba mieszkańców 350.178
Liczba uczniów 42.778
Kwota na mieszkańca 32,93
Kwota na ucznia 269,53

Na tle kraju Bydgoszcz szczególnie się nie wyróżnia, z kosztami blisko 270 złotych na ucznia mieści się w gronie "tańszych średniaków", czyli takich miast, w których koszty nie przekroczyły 300 złotych na ucznia. Większość gmin miejskich znajduje się w tej grupie i różnice pomiędzy nimi mieszczą się w zakresie kilkudziesięciu złotych. Nie brakuje jednak gmin-rekordzistek, w których koszty szybują ponad 600 zł, w naszym województwie to np. gminy Mogilno, Warlubie i rekordowa gmina Rogoźno z blisko 800 złotych na ucznia.

Znane są także statystyki związane z zatrudnieniem nauczycieli:

KUJAWSKO-POMORSKIE - ETATY (2019/2020)
Religia 1399
Etyka 35
Język polski 2277
Matematyka 1943
Fizyka 390
Biologia 544
Historia 805
Język angielski 2595
Wychowanie fizyczne 2390

Poprosiliśmy bydgoskie Kuratorium Oświaty o aktualne dane, chcieliśmy poznać liczby uczniów uczestniczących w lekcjach religii w poprzednim i aktualnym roku szkolnym, ale tej informacji nie uzyskaliśmy. Otrzymaliśmy jednak aktualne dane etatów nauczycielskich:

ETATY KUJAWSKO-POMORSKIE 2021/2022 2020/2021
RELIGIA Wszystkie placówki oświatowe 693 1961
Szkoły podstawowe 380 1012
Szkoły ponadpodstawowe 49 143
ETYKA Wszystkie placówki oświatowe 48 256
Szkoły podstawowe 31 189
Szkoły ponadpodstawowe 17 63
BYDGOSZCZ - ETATY 2021/2022 2020/2021
RELIGIA 106 285
ETYKA 9 31

W swojej odpowiedzi Kuratorium Oświaty zaznaczyło, że dane z bieżącego roku szkolnego nie są kompletne (opisują stan z 12 września), gdyż informacje te są dopiero aktualizowane w Systemie Informacji Oświatowej, trudno więc na tej podstawie wnioskować o zmianach w zatrudnieniu. Być może jest to sygnał wskazujący na redukcję etatów, ale zweryfikować to można dopiero po uzupełnieniu wszystkich danych. W zestawieniu widać też różnice między liczbami uzyskanymi przez wolontariuszy akcji "Świecka szkoła", a tymi podanymi przez kuratorium, należy jednak pamiętać, że nie wszystkie samorządy udzieliły odpowiedzi na zadane pytania.

"Pytania wysłaliśmy do większości samorządów w naszym województwie, niestety nie wszystkie informacji nam udzieliły. Do kilku ponawialiśmy nasze prośby, jednak w odpowiedzi nadal nie było danych, które nas interesowały. Tak było np. w Inowrocławiu i Ciechocinku." - przekazała nam Agata Chyżewska-Pawlikowska, koordynatorka wojewódzka akcji "Świecka szkoła".

Przybywa sceptyków krytykujących obecność lekcji religii w szkołach, pojawiają się głosy kwestionujące zasadność wydawania milionów złotych z cierpiących na wieczne braki budżetów samorządowych. Liczebność etatów dostarcza kolejnych argumentów, katechetów nauczających religii jest więcej, niż nauczycieli biologii, fizyki czy historii i jest ich niewielu mniej, niż matematyków. Także kwoty przeznaczane na ten cel wzbudzają coraz większe emocje. 1,5 miliarda w skali kraju jest kwotą robiącą wrażenie, podobnie 11 milionów wydatkowane tylko w Bydgoszczy, a wszystko na nauczanie przedmiotu, który nie ma wiele wspólnego z edukacją i cały czas jest przedmiotem nieobowiązkowym. W budżecie miasta kwota 11 milionów wydaje się wydatkiem niewielkim, w 2021 roku w budżecie na oświatę zaplanowano ponad 700 milionów złotych, jednak finansowana nią jest tylko grupa nauczycieli jednego przedmiotu. Opierając się na liczbie etatów można przyjąć, że łącznie nauczyciele np. fizyki i historii "kosztują" podobnie lub niewiele więcej, a to już może budzić wątpliwości.

Postulaty powrotu nauczania religii do salek katechetycznych i uwolnienie budżetu od konieczności ich finansowania, wracają już nie tylko przy okazji wyborów i przestały być domeną tylko ugrupowań lewicowych. Temat wszedł na stałe do debaty i na pewno już z niej nie zniknie. Dostrzegają to też urzędnicy Ministerstwa Edukacji i Nauki, chociaż ich interpretacja wygląda na kuriozalną. Chcą problem rozwiązać po staremu, czyli nakazem. Przymus uczniów do udziału w niechcianych zajęciach akceptacji na pewno nie zyska, a iluzoryczny wybór lekcji etyki problemu też nie rozwiąże - minister Przemysław Czarnek już zapowiedział, że etyki będą mogli nauczać księża i katecheci, co automatycznie czyni ten pomysł absurdalnym.

Chociaż może nie - na lekcji etyki prowadzonej wg pomysłów ministra edukacji można będzie się dowiedzieć, kto to są rodzice i to co najmniej od miliarda lat, będzie można przyuczyć się do cnót niewieścich i zweryfikować teorie o homoseksualnych związkach w świecie zwierząt. Z pozycji nauki może nie jest to zbyt mądre, ale przecież nie o to w tym wszystkim chodzi.

Informacje o kosztach nauki religii w Polsce zebrane przez wolontariuszy akcji "Świecka szkoła", są dostępne na stronie https://cenareligii.pl.