- Minął raptem miesiąc od chwili kiedy nasza rodzina powiększyła się o kolejnego maluszka i otrzymaliśmy cios najokrutniejszy z możliwych. "Przykro nam, to rak". Powiedzieć, że nasze życie zostało wywrócone do góry nogami, to jak nic nie powiedzieć... - czytamy w opisie zbiórki. Prowadzi ją mąż 33-latki, Magdaleny Sobeckiej, która zmaga się z nowotworem piersi z przerzutami do wątroby.

- Moja żona Magda od kilku tygodni walczy ze śmiertelnie niebezpiecznym przeciwnikiem, o którym dowiedzieliśmy się tuż po urodzeniu najmłodszego synka, a ja w tym czasie zajmuję się dziećmi i domem. Od września musiałem zrezygnować z pracy wychowawcy i edukatora leśnego, zawiesić działalność gospodarczą, odwołać zlecenia - pisze Bartłomiej.

1

W opisie zaznacza, że nie chcieli prosić o pomoc, ale nie mają innego wyjścia, bo kończą im się pieniądze. Małżeństwo wychowuje Kazika, Stefana, Rozalkę, Helę, Józia i Jeremiego. - Kiedy planowaliśmy naszą rodzinę i gdy pojawiały się kolejne maluszki, skala trudności rosła, ale wciąż mieściła się w naszych ludzkich pojęciach - zaznacza ojciec rodziny.

- Dzisiaj, w obliczu śmiertelnie niebezpiecznej choroby nowotworowej Magdy, jesteśmy już poza wszelką wyobraźnią. Wierzymy, że pomożecie nam przetrwać te skrajnie trudne chwile, żeby przy tych wszystkich zmartwieniach, które mamy na głowie, finanse choć na chwilę były na ostatnim miejscu - dodaje.

W ciągu niespełna dwóch dni udało się zebrać ponad 150 tysięcy złotych. Licznik cały czas się jednak nie zatrzymuje. Matkę szóstki dzieci wsparło już 2777 osób. Zbiórka prowadzona jest na platformie SiePomaga, pod tym adresem.