Pierwsze zgłoszenie w sprawie bydgoscy funkcjonariusze otrzymali pod koniec września. Sprawca, pod pretekstem grasującej szajki włamywaczy, nakłonił mieszkankę bydgoskiego Czyżkówka do wyrzucenia przez okno pieniędzy, a także złotej biżuterii rzekomemu policjantowi. Tydzień później, we wtorek doszło do bardzo podobnego oszustwa. Tym razem ofiarą byłą mieszkanka Błonia.

Jeszcze tego samego dnia oszukana została mieszkanka Wyżyn. Oszustwo było dokonane tym samym sposobem, ale tym razem zmieniła się legenda. Sprawca podał się za policjanta i namówił kobietę do zaciągnięcia kredytu w banku na 20 tysięcy złotych. Kobieta spakowała te pieniądze do koperty i wyrzuciła do śmietnika - myślała, że pomaga złapać przestępcę.

Łącznie w trzech sprawach straty oszacowano na 50 tysięcy złotych. Do wyjaśnienia tych zdarzeń włączyli się policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy. Trop doprowadził ich do mieszkańca Śródmieścia.

Podejrzanego namierzono w jednym z kantorów. Pomocy w zatrzymaniu udzielili także policjanci z wydziału narkotykowego. Mężczyznę zatrzymano w momencie wymiany pieniędzy na euro. Gotówka, 23 tysiące złotych, pochodziły z oszustwa dokonanego tego samego dnia. W sprawie zatrzymano 60-latka, którego doprowadzono do komendy.

oszustwo (1)

- Policjanci przeszukali jego miejsce zamieszkania. Odzyskali wszystkie pieniądze z dwóch oszustw dokonanych w tym dniu. Co więcej, odzyskali też złotą biżuterię. Bydgoscy policjanci pojechali po nią do Poznania, ponieważ 60-latek zastawił ją tam w jednym z lombardów - poinformował Przemysław Słomski z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy.

Zatrzymany był tzw. odbierakiem, czyli osobą zajmującą się odbieraniem od pokrzywdzonych pieniędzy lub przedmiotów. Następnie mężczyzna przekazywał gotówkę innej osobie powiązanej z oszustwami. Policjanci z Błonia na podstawie zebranego dowodu przedstawili 60-latkowi cztery zarzuty dotyczące oszustw - czwarty dotyczył jego usiłowania, lecz w tym wypadku mieszkanka Wyżyn nie dała się nabrać.

Oskarżyciel po przesłuchaniu mężczyzny wnioskował o tymczasowy areszt. W czwartek sędzia zdecydował, że 60-latka spędzi tam najbliższe trzy miesiące. Grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności.