Dwa dni z rzędu w Polsce notowano 2000 zakażeń. Czego można spodziewać się po najbliższych dniach? Na jakim etapie jest czwarta fala, to początek wzrostów zakażeń? Czy istnieje ryzyko, że poziom wzrośnie do tego z jesieni ubiegłego roku lub wiosny tego?

Liczba zakażeń, którą teraz obserwujemy przede wszystkim uświadamia i potwierdza, że czwarta fala się zaczęła. Zaczęła się już pod koniec sierpnia i powoli wzbiera na sile. Związane jest to po pierwsze z powrotem dzieci do szkół, po drugie rozpoczyna się rok akademicki. Po trzecie jest chłodniej i więcej czasu spędzamy w pomieszczeniach zamkniętych. Po czwarte, niestety jest jeszcze dużo osób niezaszczepionych, również wśród osób starszych.

W najbliższych tygodniach będziemy obserwować wzrost liczby zachorowań. Na pewno fala nie będzie tak wysoka jak druga czy trzecia, bo jak pamiętamy, wtedy w punktach kulminacyjnych obserwowaliśmy na dobę ponad 30 tysięcy objawowych zakażeń koronawirusa SARS-CoV-2 i około 600 zgonów. W tym momencie według przewidywań ekspertów zachorowań w maksymalnym momencie może być kilka lub kilkanaście tysięcy. Myślę, że zatrzyma się koło 8, 10, a może 12 tysięcy - mówię o objawowych przypadkach zakażenia koronawirusem, bo tych bezobjawowych mamy dużo, dużo więcej. W dalszym ciągu większość przypadków przebiega w sposób subkliniczny lub kompletnie bezobjawowy.

szczepionka zastrzyk
Fot. news4media

Ochrona zdrowia nie będzie już na skraju wydolności, jak przy poprzednich falach. Podczas ostatniej w województwie kujawsko-pomorskim w najtrudniejszych dniach z powodu COVID-19 było hospitalizowanych blisko 2000 osób, a ponad 200 było podłączonych do respiratora. Oczywiście pokłosiem tego było nieadekwatne zabezpieczenie innych chorób niż COVID-19, praktycznie z każdej dziedziny medycyny. Oddziały były przekształcane dla pacjentów covidowych.

Ponad 50% społeczeństwa w regionie jest zaszczepiona. Wiele osób przeszło w sposób objawowy lub bezobjawowy zakażenie SARS-COV 2, stąd ta fala nie będzie aż tak dotkliwa. W szpitalach teraz przebywa kilkadziesiąt osób, w regionie zbliża się do 100. Są to głównie osoby niezaszczepione - to ich będie dotyczyć głównie czwarta fala.

Niestety do szpitala trafiają również osoby zaszczepione. One przechodzą w znacznie łagodniejszy sposób COVID-19. Mimo zaawansowanego wieku czy licznych chorób współistniejących, one z tego wychodzą, umierają rzadziej niż podczas 2 i 3 fali. W dalszym ciągu główną grupą, która obarczona jest największą śmiertelnością i najcięższym przebiegiem są osoby starsze, z chorobami przewlekłymi.

W tej chwili możemy szczepić dzieci od 12 roku życia. Zakończyły się również badania kliniczne, które potwierdzają bezpieczeństwo szczepionki mRNA od 5 roku życia. Lada moment zapewne wyjdą rekomendacje i będzie można szczepić wszystkie dzieci w szkołach podstawowych. Będzie to bezpieczne dla dzieci, nauczycieli, rodziców i dziadków. Osoby niezaszczepione niestety bywają transmiterem choroby. Bardzo, bardzo rzadko zdarzają się też przypadki, gdy dzieci chorują bardzo ciężko, ale osoby młode również mogą mieć zespół pocovidowy lub ogólnoustrojową reakcją zapalną.

szczepionka pfizer
Fot. news4media

Szczepienia ochronne zmniejszą również ryzyko wystąpienia zespołu pocovidowego, który dotyczy wszystkich, niezależnie od tego, czy przebyli zakażenie w sposób bezobjawowy, skąpoobjawowy czy ciężki. Powinniśmy przyjąć trzecią dawką szczepienia, szczególnie osoby starsze, po 50 roku życia i z chorobami przewlekłymi, jak również osoby z immunosupresją, z niedoborami odporności, po przeszczepach narządowych czy dializowani. Oni są tą grupą, która wytwarza mniej przeciwciał i są obarczeni największym ryzykiem zgonu. Odpowiedź układu odpornościowego jest gorsza na podane szczepienia.

W Polsce zaczyna się typowy sezon grypy. W zeszłym roku nie obserwowaliśmy wzmożonej liczby zachorowań. Zachowywaliśmy dystans społeczny, nosiliśmy maseczki ochronne, więc grypy było mniej. W tym roku według ekspertów, biologii, może wystąpić tzw. epidemia wyrównawcza. Przypadków grypy może być znacznie więcej. Warto na nią się zaszczepić, a przynajmniej te osoby, które znowu są obarczone cięższymi powikłaniami, czyli osoby starsze i z chorobami przewlekłymi.

Nie grozi nam kolejny lockdown i obostrzenia, globalne zamknięcie gospodarki czy szkół, jedynie może regionalnie. Sprawą otwartą nadal pozostają przywileje i ograniczenia dla osób zaszczepionych i niezaszczepionych. Patrząc na sens Narodowego Programu Szczepień, powinno się to wprowadzić, jak w innych europejskich krajach.

W województwie kujawsko-pomorskim liczba zakażeń jest stosunkowo niska w porównaniu do innych województw. W czwartek było to 66 zakażeń, a w województwie lubelskim 459. Z czego wynika tak duże zróżnicowanie w poszczególnych regionach? Ma to związek z większą wyszczepialnością?

Po pierwsze jest to związane z tym, gdzie się zaszczepiło więcej osób. Ma to także związek ze sprawnością punktów wymazowych drive-thru i lekarzy POZ, którzy kierują na wymaz, a także z edukacją społeczeństwa. Jeżeli ktoś ma objawy wskazujące na zakażenie SARS-COV 2, to zostaje w domu, samoizoluje się, kontaktuje z lekarzem rodzinnym i jest skierowany na wymaz. Jak wiemy doskonale z poprzednich epidemii, regionalnie wyglądało to różnie.

To pokłosie trzech czynników, ale najbardziej liczby osób zaszczepionych. Wraz z ewolucją koronawirusa i pojawieniem się nowych wariantów, zmieniły się również objawy kliniczne. Nadal są trzy standarowe: gorączka, duszność i kaszel, ale już z wariantem brytyjskim obserwowaliśmy zaburzenia żołądkowo-jelitowe, smaku, węchu. Z wariantem delta są to również specyficzne bóle gardła, od lekkiego drapania, przez typowy ból anginowy, bóle głowy, zwykły nieżyt górnych dróg oddechowych czy chrypka.

Jeżeli nasze dzieci wykazują takie objawy, powinniśmy zatrzymać je w domu, nie puszczać do szkoły, przedszkola, obserwować lub skontaktować się z lekarzem rodzinnym, żeby wykonał wymaz. Dziś każdy objaw chorobowy z górnego czy dolnego odcinka dróg oddechowych powinien być różnicowany z zakażeniem sars cov 2, co jest niezwykle trudne, bo mamy też zwykły okres przeziębienia.

Czy nie ma Pan wrażenia, co może być związane także ze szczepieniami, że Polacy przyzwyczaili się już do życia w koronawirusie i mniej restrykcyjnie podchodzą do obowiązujących obostrzeń? Coraz częściej w sklepach czy komunikacji miejskiej można spotkać osoby bez masek.

Powinniśmy przygotować się na to, że koronawirus zostanie z nami na długo. Tylko za pół roku lub inny okres czasowy nie będzie już wywoływał tak dużej liczby zakażeń - będzie ona wzmożona jesienią, zimą czy wczesną wiosną. On nie zniknie z naszej populacji.

Rzeczywiście to, o czym pan mówi jest zauważalne. Żyjemy z pandemią od ponad 1,5 roku. Ludzie mają dosyć obostrzeń, zakrywania ust i nosa, dystansu społecznego. Mają dosyć pandemii. To normalne, że niestety próbują lekceważyć obostrzenia tam, gdzie tylko można. Nie jesteśmy karnym społeczeństwem. Nie jesteśmy solidarnym społeczeństwem. W krajach zachodnich nie znajdziemy człowieka w autobusie, metrze, który będzie miał maseczkę pod nosem, na czole lub w ogóle będzie bez niej. Oni stosują maseczki, tak jak się powinno. W miejscach kulturalnych zachowują dystans społeczny.

IMG_20210416_105046

Nie jest to też u nas egzekwowane. Nie ma za to kar, nie ma zwracania uwagi. W trakcie urlopu, gdy podróżowałem po Europie w wakacje, praktycznie w każdym miejscu zwracano uwagę, żeby zachować dystans, przypominano o zakrywaniu ust i nosa. Do restauracji czy muzeum wpuszczano osoby zaszczepione lub z aktualnym testem przeciwko sars-cov 2. To zależy od edukacji prozdrowotnej. U nas jak ktoś nie widzi, maseczka od razu ląduje pod nosem.

Część społeczeństwa, mimo tak dużej liczby zachorowań i zgonów w Polsce od początku pandemii, nadal nie wierzy w koronawirusa, pandemię i neguje sens szczepień ochronnych.

W Polsce zaszczepiło się ponad 50% obywateli. Zainteresowanie szczepieniami wyraźnie jednak spada. Co może przekonać nieprzekonanych? To byłyby przywileje lub wprowadzenie konieczności szczepienia?

Historycznie były dwa piki, gdzie osoby chętnie się szczepiły. Pierwszy to był słynny przypadek Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, gdzie poza kolejnością szczepili się aktorzy i celebryci. Społeczeństwo uznało, że warto się szczepić, że to towar reglamentowany. Drugi punkt to były wyjazdy zagraniczne i wprowadzenie paszportów covidowych. Ludzie zaczęli się szczepić, aby mieć ułatwioną drogę wyjazdu.

W tej chwili, żeby Narodowy Program Szczepień miał sens, powinny być przywileje dla osób zaszczepionych i utrzymanie pewnych obostrzeń dla osób niezaszczepionych. Ci, którzy chcieli być zaszczepieni, zaszczepili się. Do sceptyków w tej chwili bardzo trudno dotrzeć. Ruch antyszczepionkowy, pseudoeksperci, media społecznościowe powtarzają fake newsy o tym, że szczepienia przeciwko COVID-19 to eksperyment medyczny, terapia genowa i jest to absolutnie niepotrzebne. To niestety trafia na podatny grunt wśród osób, które nie chciały się szczepić. Osoby, które były w zawieszeniu, nie wiedziały, co zrobić, niestety po takich opiniach również przekonują się do tego, żeby się nie szczepić.

img-20210416-104455

Po trzecie, niestety wielu pseudoekspertów, ale też lekarzy, naukowców, niekoniecznie z branży medycznej, również opowiada się za brakiem konieczności, a nawet szkodliwości szczepień. To powinno być karane, odbieraniem prawa wykonywania zawodu lub zawieszeniem za szerzenie takich informacji. W dobie pandemii to absolutnie działanie na szkodę życia i zdrowia ludzi, a także kraju.

Najważniejsze dla nas jest dotarcie do osób starszych, które jeszcze się nie zaszczepiły. Obserwuję na co dzień, jak trafiają do szpitala osoby niezaszczepione, w ciężkim stanie. Gdy pyta się, czemu tego nie zrobili, to mówią, że nie widzieli takiej potrzeby. Jak ktoś umiera, jest podłączany do wysokoprzepływowej tlenoterapii czy respiratora, to rodzina lub pacjent pytają, czy może się jeszcze zaszczepić. Żałują tej decyzji, a wtedy jest już za późno.

Trzecia dawka przeznaczona jest dla pracowników medycznych oraz osób po 50. roku życia. Za powiedzmy pół roku, kolejną grupą będą młodsze osoby?

Tak, zwłaszcza, że w badaniach naukowych udowodniono, że skuteczność szczepień ochronnych to około 8-9 miesięcy. Myślę, że za miesiąc, może dwa trzecia dawka będzie udostępniona młodszym osobom. Mam nadzieję, że będzie rekomendowane i zatwierdzone również w Polsce szczepienie osób od 5 do 12 roku życia.

Trzecia dawka będzie już ostatnią?

Tego nie wiemy. Wszystko zależy od tego, jak będzie dalej przebiegała epidemia. Wirusy mają to do siebie, że lubią mutować - biologia nie lubi pustki. W każdej chwili może dojść do takiej mutacji, która wymknie się spod szczepień ochronnych. W Polsce i na świecie obecnie dominuje wariant delta koronawirusa. Szczepienia szczepionką mRNA, wektorową J&J czy AstraZeneca jak najbardziej działają na ten wariant. Zmniejszają ryzyko ciężkiego przebiegu i śmierci.

Jeżeli nie będziemy się szczepić, wirus w każdej chwili może zmutować w taki sposób, że szczepienia go nie obejmą i będzie trzeba na nowo przebyć cykl szczepień ochronnych. W mojej ocenie, jeśli wyszczepialność będzie większa i zakończymy pandemię, to szczepienia nie będą potrzebne lub będą prowadzone sezonowo, jak w przypadku grypy, dla osób chętnych, w grupach ryzyka. Czas pokaże czy będzie potrzeba dawania czwartej i kolejnych dawek.